Często wychodzimy z założenia, że artykuły spożywcze, które pochodzą z niewielkiej, prywatnej hodowli są zdrowsze od tych produkowanych na masową skalę. Być może jest to prawda. Nie zapominajmy jednak, że właściciel restauracji powinien dokładnie poznać źródło, z którego produkty wykorzystuje.

W naszym wyobrażeniu doskonałe potrawy to te, które są skomponowane z warzyw pochodzących z własnego ogródka lub mięsa zakupionego od zaprzyjaźnionego rolnika. W prowadzeniu działalności gospodarczej kluczową rolę odgrywa jednak nie jakość danego produktu, ale… posiadanie faktury na jego zakup. Podczas kontroli Sanepidu restaurator powinien posiadać dowody sprzedaży wszystkich produktów, jakie obecnie wykorzystuje w produkcji potraw.

Jeśli takowe nie istnieją, inspektorzy uznają pochodzenie produktu za „niepewne”. W tej sytuacji właściciel lokalu ma obowiązek natychmiast wycofać wyroby z użycia. Co więcej, jego obowiązkiem staje się także pozyskanie faktury z zakładu utylizacji, poświadczającej o pozbyciu się np.

mięsa. Brak rachunku okazuje się bardzo poważnym problemem. Nie pozwala on na identyfikację pochodzenia produktu.

Na dokumencie sprzedaży znajduje się także data przydatności do spożycia artykułu, a ta informacja jest bardzo istotna z punktu widzenia kontrolerów.